Przejdź do treści
Współpraca i kontakt
Praktyczne materiały Prościej o kulinariach i gotowaniu
Poradnik
Kuchnia3 min czytania

5 produktów, które podrasują każde wegańskie danie

Nie oszukujmy się – dieta wegańska to sposób przygotowywania potraw, w który trzeba włożyć nieco więcej wysiłku niż w przypadku żywienia tradycyjnego. Dlaczego? Bo często zdrowie, czyli zdrowe składniki, w które obfitują dania kuchni roślinnej, sprawiają, że rozsądek dominuje… nad smakiem. Jest to tym bardziej odczuwalne, kiedy przyrządzamy posiłki dla mięsożerców, którzy przyzwyczajeni są do prostych, aczkolwiek dobitnych doznań w obrębie jamy ustnej. Wydobycie nutki słodyczy z marchewki czy tej orzechowej z cieciorki bywa fascynujące, ale umówmy się – na co dzień i my, roślinożercy, potrzebujemy składników, które nie tylko w szybki i prosty sposób dodadzą nam szczypty zdrowia, ale i poprawią nieco humor.

1. Pesto

– oczywiście mówimy o tym przygotowywanym w domu, gdyż w tych sklepowych przeważa dodatek soli. Ta, owszem, jest świetnym nośnikiem smaku, ale… nie do końca zdrowym. Ratujmy się więc sklepowym pesto w trudnych życiowych przypadkach – a ratować nim można wszystko: makarony, pasty kanapkowe, po prostu kanapki, gulasze, a nawet risotto i kaszotto – ale kiedy możemy, stawiajmy na takie domowej roboty. Wtedy możemy być pewni, że tym, czemu głównie zawdzięczamy doznania smakowe nie jest sól, a połączenie płatków drożdżowych, płatków migdałowych lub orzechów pinii i bazylii, czyli samo zdrowie.

2. Płatki drożdżowe

– wyżej wspomniani bohaterowie pesto, biorą również często udział w bitwach o smak takich dań, jak choćby tofucznica czy szakszuka – i zawsze wychodzą z tych bitew z tarczą. Podobno nie podkręcają jedynie dań słodkich, ale może dlatego, że nikt nigdy jeszcze tego nie sprawdzał?

3. Umami

– to na przykład w diecie wegańskiej sos sojowy: niby zamiennik soli, ale jakby coś dużo więcej. Czym jest to coś? To oczywiście nieoceniony piąty smak, który znają nawet niemowlaki… znajdziemy go bowiem w mleku matki! Poza tym – pomijając produkty mięsne – dominuje w fermentowanej soi i wspaniałych, niedocenionych zupełnie jeszcze tak, jak na to zasługują grzybach. To właśnie przynajmniej te dwa produkty powinniśmy mieć zawsze w lodówce, by zamienić każde niepozorne danie w takie, które rozpływa się w ustach.

Wpiszmy więc na listę zakupów: sos sojowy, grzyby shitake i… cokolwiek innego, niechby to był zwykły makaron. Raz, dwa, trzy, obiad gotowy.

4. Musztarda

– serio. Choć zalega na tylnej ściance lodówki, czasem nawet z zapomnienia już się z nią stapia, potrafi zdziałać w wegańskiej kuchni cuda. Zwłaszcza w okresie jesienno – zimowym, zwłaszcza, gdy na straganach królują dynia, cukinia, papryka – i kiedy to wszystko wrzucimy do garnka, poddusimy w sosie własnym, dodamy musztardy, do tego nieco syropu z agawy… Mniam!

5. Ketchup

– co tu dużo mówić, ta forma podania pomidora u każdego wywołuje podobne uczucia. Wiadomo – puszki i przeciery to samo zdrowie, szybki pomysł na – i tak dalej – ale to przecież zupełnie inna bajka. Frytki z ketchupem, kanapka z ketchupem, parówki sojowe z ketchupem, a kiedy nadchodzi „za dużo miesiąca pod koniec pieniędzy”, czyli daleko do wypłaty – cokolwiek z ketchupem potrafi podnieść poziom endorfin we krwi. No i zaspokoić głód.

Aby nie trafić do żywieniowego piekła, warto ten tradycyjny ketchup, z dwucyfrową zawartością cukru w składzie, zastąpić tym domowej roboty, ewentualnie… kupnym. Podobno ktoś kiedyś widział na rynku ketchup bez cukru. Jeśli to nie jest tylko miejska legenda, jesteśmy uratowani!

Warto przeczytać

Dodatkowe materiały

Potrawy

Przepisy

Potrawy

Warto przeczytać

Dodatkowe materiały

Potrawy

Przepisy

Potrawy